Dobrosz-Oracz pozwała Morawieckiego. "Próbuje torpedować postępowanie"
W grudniu 2024 r. doszło do wymiany zdań pomiędzy byłym premierem Mateuszem Morawieckim a Justyną Dobrosz-Oracz. Przedstawicielka TVP Info zapytała polityka PiS, czy był przesłuchiwany w śledztwie dotyczącym kampanii "StopRussiaWar". Morawiecki w odpowiedzi zapytał: "A co pani powie o swoich kontaktach z panem Rubcowem?". Były premier odniósł się do głośnej sprawy rosyjskiego szpiega Pawła Rubcowa, który przez lata działał w Polsce pod przykrywką hiszpańskiego dziennikarza. W tym czasie w internecie krążyło sfałszowane zdjęcia, na którym dziennikarka miała być widoczna w towarzystwie właśnie Rubcowa.
Dobrosz-Oracz odcięła się od znajomości z Rubcowem. Rok wcześniej, w poście na Facebooku, przyznała, że "długo czekała na odruch przyzwoitości" ze strony Morawieckiego i oficjalne przeprosiny za powielanie nieprawdziwych informacji.
– Ja jeszcze nie mówiłam, bo ja pozwałam byłego premiera, i to ujawnię właśnie teraz przy okazji tej debaty. [...] Był wzywany przeze mnie, żeby przeprosił i nigdy tego nie zrobił, chociaż teraz próbuje torpedować to postępowanie. De facto to pismo, które mi wysłał, sugeruje, że sama jestem sobie winna, bo to opublikowałam. Powiedział to w Sejmie przy wielu kamerach, także Republiki – powiedziała Justyna Dobrosz-Oracz podczas poniedziałkowej debaty o mediach w TVP.
Dobrosz-Oracz oskarża polityk PiS o gnębienie dziennikarzy
Zabrała też głos na temat innych polityków, których zachowanie wobec dziennikarzy jej zdaniem jest nieodpowiednie. – Przekroczyli już kolejną granicę. To nie są tylko napaści słowne, czy nawet agresja. Nie wiem, czy państwo wiecie, ja nie będę 'promowała' i 'reklamowała' tych polityków, ale wielu mężczyzn, polityków Prawa i Sprawiedliwości, nagrywa sobie np. różne filmiki, które puszczają w mediach społecznościowych. Przerabiają nasze zdjęcia, domalowują nam makijaż klauna [...] i po prostu na nas szczują. Tak to w tej chwili wygląda – wyjaśniła.
Dodała, że dziennikarze często nie wiedzą, jak reagować na tego typu działania i "trochę są w pułapce bez wyjścia". Według niej dziennikarze zadają pytania i według niektórych "to jest największa zbrodnia", a jak podkreśla Dobrosz-Oracz, "to jest święty obowiązek dziennikarza".